Wpisy użytkownika NieAnonimowa z dnia 3 października 2011

Liczba wpisów: 4

najlepszekosmetyki
 


Uwaga wpis pod znakiem nastroju *melancholijnego*

Zgodnie z wróżbami meteorologów w kolejnych dniach nie czeka nas nic innego niż powolne i jednostajne popadanie w degrengolade... (nijak to słowo ma się do kontekstu zdania, ale co mi tam...)
Nawet się nie obejrzę jak wszystko spowije szarość, nijakość i mokrość (ok, tu już przesadziłam...)
Będe musiała wyjąć z szafy stroje znienawidzone; swetry, kurtki, szaliki... a do tego wiecznie czerwony nos, zmarznięte palce i odśnieżanie auta.

Tyle, że tak naprawde to wszystko to pan Pikuś przy tym co najbardziej boli mnie w zimowych miesiącach - *ciemność*

Jestem stworzeniem światłolubnym - bez tego zamieniam się w warzywo niezdolne to zwleczenia się z łóżka, nie wspominając o normalnej, pozytywnej egzystencji...

Nie pozostaje mi nic innego jak kupno mocnych żarówek i powieszenie lampki nad łóżkiem... najlepiej takiej z solarium...

*Marudze* - wiem. Ale gdzie mam wylać swoje żale, jak nie tutaj... z różnych względów muszę ograniczać się tylko do żali powierzchownych, ale nawet to mi pomaga...

No to po długim wstępie, witam was kotki w ostatnim takim dniu tego roku - spożytkujcie go najmocniej jak potraficie!

*Podpisano* - pociągająca i prądkująca JA...
  • awatar PauLala: może nie będzie tak źle... :)
  • awatar NieAnonimowa: @Paulinaa ♥: wlasnie o to chodzi ze bedzie :(
  • awatar inezzz: dooskonale Cię rozumiem:)też nie lubię zimna i ciemności;/
Pokaż wszystkie (28) ›
 

najlepszekosmetyki
 

* Schudłam 2 kg (yes, yes, yes!); jedząc dalej to co lubie i pocąc się codziennie conajmniej 20 minut. To mnie motywuje jak cholera!

1282125710_by_SMalecGW_500.jpg



* Marka Rimmel poprosiła o recenzje swoich kosmetyków na moim blogu. Miło. Czuje się prawie jak Maja Sablewska, pfff!
Ale ostrzegam; będe *ostra* w opiniach, bo akurat ta marka ma u mnie średnie notowania...


Rimmel_footerPage_image_3.jpg



* Moje włosy rosną! I w końcu to widzę. Cel (50 cm) wydaje się być naprawdę osiągalny...


kobiety-dlugie-wlosy2.jpg



* Uzależniam się od porannego *WueFu* w wykonaniu Wojewódzkiego&Figurskiego. Śniadanie w ich towarzystwie jest bardzo w moim guście...




* Będą moje!

d284cfae0028dd604e84549e.jpg



* Od niepamiętam kiedy; udało mi się w końcu oglądnąć z małżonem caaały film, nieprzerywany reklamami, dzwonkiem do drzwi, telefonami etc, na dodatek wciągający i naprawde dobry film...


prawnik-z-lincolna_0_b.jpg



*I w sumie jakbym się tak zastanowiła to znalazłabym jeszcze kilka pozytywnych wiadomości, ale już takich z kategorii - *privat*, dlatego wybaczcie, ale zostawie je dla siebie...*
Pokaż wszystkie (28) ›
 

najlepszekosmetyki
 


... szósta rano pobudka, siódma rano ostatnie bośniackie śniadanie w przyjemnej, domowej atmosferze, szybka kawa (małżon), herbata (ja) i już siedzimy na dwóch kółkach. Trasa jak zwykle nie zaplanowana, wiemy tylko jedno - chcemy zobaczyć jak najwięcej!

No i widzimy. Smutne powojenne obrazki, opuszczone wioski, spalone domy, wyludnione zagrody... i pola minowe na które mój mąż czekał jak dziecko na prezenty gwiazdkowe... z racji tego, że to coś co rzadko się po prostu trafia...

Widok nieszczególny - ot kawałek lasu, łąki czy pola stojącego odłogiem... tyle, że co kilka metrów z czerwonej tabliczki straszy czaszka z informacją o minach. Pola są w trakcie rozminowywania, ale najbardziej dziwi fakt, że idzie to tak powoli; pola minowe często znajdują się dokładnie vis a vis domów mieszkalnych... teraz już rozumiem dlaczego podczas podróży przez Bośnię dało się zauważyć wiele osób pozbawionych rąk, czy nóg.

*Małżon*

DSC_2626.JPG


Pola minowe przechodzą w opuszczone wioski które straszą szkieletami domów, ku naszemu ogromnemu zdziwieniu w jednej takiej wiosce dostrzegamy jeden zamieszkały dom. Na usta ciśnie się od razu jedno pytanie - "Jak oni tu mieszkają?" Przerażające... człowiek od razu docenia to co ma...

Po dużej ilośći kilometrów i widoków dość przygnębiających trafiamy do Trebinje. Miasto na północy Bośni, mało turystyczne - dlatego też szybko wzbudzamy niemałą sensację; gdy parkujemy moto zaraz koło targu - gdzie jak później się okazało można kupić wszystko, od szałwi, miodu po ręcznie robione maczety...


*Broń handmade*

DSC_2644.JPG


Pijemy pyszną kawę, obserwujemy tych którzy obserwują nas, ale lokalersi szybko tracą zainteresowanie przybyszami w kaskach. Nie wiem czego się spodziewali, ale z ich min wnioskuje, że byli zawiedzeni i szybko wrócili do swoich zajęć - palenia papierosów, gry w karty etc... pełen luz.

Najcięższe okazało się wyjechanie z Trebinje. Po pierwsze - wiadomo; nawigacji nie mieliśmy, ta w telefonie nie działała, mapa nie była na tyle dokładna, a informacje na znakach były pisane cyrulicą. Bossssko. Jedyne wyjście - to metoda prób i błędów.

*Trebinje*

DSC_2648.JPG


Udało się. Kierunek - Montenegro, czyli Czarnogóra; dla mnie jedna wielka niewiadoma, bo nigdy tam nie byłam, a to co wiedziałam to jakieś strzępki informacji z google - i to informacji które wyczytałam już podczas podróży. Byłam zaintrygowana i mocno nakręcona - bo podobno pięknie, podobno cudownie, przebija Chorwacje na głowę i w ogóle raj na ziemi...

Granica Bośnia-Montenegro która wybraliśmy, położna była wysoko w górach. Widoczki bajeczne, a przepaście dające naprawde dużo do myślenia co by było gdyby... ale lepiej nie włączać wyobraźni podczas jazdy.

*Montenegro welcome toooo*

DSC_2652.JPG


Celnicy z Montenegro - rewelacyjni. Bardzo, bardzo mili ludzie. Zaczynało się naprawde przyjemnie. Krajobraz ciut księżycowy plus świetny asfalt na drodze (Polsko wstydź się!), jedziemy w kierunku Zatoki Kotorskiej którą chcemy objechać i nacieszyć oko wspaniałymi widokami - tak obiecali w google. Ja tam chce zobaczyć błękit wody i to mi wystarczy. Jedziemy, jedziemy, nagle czuję charakterystyczny zapach morza i jest! Widać zatokę, małżon jest zachwycony, ja również i łapię smaka na więcej...

*Jest i woda!*

DSC_2655.JPG


*Księżycowe klimaty*

DSC_2658.JPG


ALe czar pryska i to szybko. Objeżdżamy zatokę. No ok, jest woda. Jest słońce. Są plaże, hotele, pensjonaty ale... czegoś tu brakuje. Dojeżdżamy do Kotoru który jest zalany słońcem i ludźmi - czyli pisząc w skrócie; hałas, szał, masa turystów z krajów wszelakich. Zdecydowanie nie chce tutaj zostać i wierze, że im dalej tym będzie lepiej. Nie jest.

Każde kolejne nadmorskie miasteczko to wielki plac budowy, na dodatek brudny i bez klimatu. Tak bardzo mi się nie podoba, że dopiero po chwili zauważam, że mijamy wyspę Św.Stefana którą tak chciałam zobaczyć. Teraz widzę i jakoś nie robi to na mnie wrażenia. Pstrykamy sobie fotki, schodzimy na plażę, żeby zastanowić się co robić dalej. Początkowo chcieliśmy zostać w Czarnogórze przynajmniej 3 dni, ale szybko dochodzimy do wniosku, że to bezsensu. Małżon ma to samo zdanie co i ja - bez rewelacji i w ogóle szkoda czasu. Tylko co tu robić?

Wizja wieczoru na plaży w Makarskiej jest tak kusząca, że nic nie jest w stanie mnie powstrzymać... nawet fakt, że gdy tam dojedziemy prędzej spadnę z motoru niż z niego zejde, ale co mi tam..

*Święty Stefan i płatna, brudna plaża...*

DSC_2675.JPG


*Tu komentować nie trzeba..*

DSC_2676.JPG


Zawracamy. Pasuje się dotankować. Zatrzymujemy się na stacji. Booooże jak gorąco, problem jest tylko w tym, że już nie mam się z czego rozebrać - chociaż pan benzynowy napewno by nie zaprotestował... skręcam się ze śmiechu gdy obsługując mnie pali raka, nie potrafi przeciągnąć karty przez terminal, szarpie sie z nim, wyrywa przypadkiem kabel od niego, daje mi do podpisania paragon z kasy fiskalnej, strąca puszki z napojami... Nie ma to tamto, zwalam z nóg. Szczególnie w 50 stopniowym upale i buciorach motocyklowych...

*Kotor - postój...*

DSC_2673.JPG


Postój na stacji zdecydowanie dobrze nam zrobił - poznaliśmy Polaków również podróżujących na motorze. Wracali akurat z Albanii, podobnie jak my jechali bez konkretnego planu więc od słowa do słowa wyszło na to, że jedziemy razem... tyle, że oni chcą wdepnąć na jedną noc do Dubrownika, a my jedziemy prosto do Makarskiej (Dubrownik już mieliśmy zaliczony 2 lata wcześniej) - ale to nie zmienia faktu, że chcą do nas dojechać... pomysł bardzo nam się podoba. Wymieniamy się numerami telefonów, życzymy sobie szerokości i przyczepności i rozjeżdżamy się...


DSC_2689.JPG


________________________________________________________

*CDN...*
  • awatar lovelauren: byłam w Montenegro... to był mój pierwszy zagraniczny wyjazd:) miło zobaczyć znajome miejsca
  • awatar Czekoladowa Dalia: podziwiam! ja jestem zbyt wygodna i wole podróżować samochodem z klimą :P Piekne miejsca :)
  • awatar Cukierkowa.: Byłam w Montenergo na przełomie maja i czerwca.... tam jest cu do wnie!!! Ach... wróciłoby się tam.. :)
Pokaż wszystkie (31) ›
 

najlepszekosmetyki
 


*Proszę o uwagę*

Nie działa mi skrzynka odbiorcza.  Prosze nie rzucać we mnie mięsem jeśli nie odpiszę na PW...

*Dziękuje za uwagę*

________________________________________________________