Wpisy użytkownika NieAnonimowa z dnia 6 lipca 2013

Liczba wpisów: 1

najlepszekosmetyki
 
Wczorajszy babsko-wyprzedażowy dzień spędzony z osobistą rodzicielką w układzie; ja jako niekupujący, nic nie potrzebujący, zapierający się, że żadna para spodni mnie nie pokona - doradca, a rodzicielka jako pozbywająca się zawartości portfela i uzupełniająca letnią garderobę - był równie odprężający jak męczący. Z tego miejsca chciałabym pozdrowić wszystkie długodystansowe zakupoholiczki które potrafią podczas wyprzedaży godzinami buszować w stosach ubrań, butów, bielizny i dodatków. Podziwiam was baby okrutnie. Ja po jednym wieszaku w H&Mie miałam dość i z większym zainteresowaniem obserwowałam żądne bluzek, spódnic i sukienek kupujące które posiadały niezwykłą zdolność podwójnej obserwacji.... jedno oko wychwytywało "okazję" podczas gdy drugie czujnie obserwowało towarzyszki wieszakowe, bo a nóż, widelec któraś z nich wyszpera "dokładnie TO czego ta druga szuka i jakimś cudem odłoży to z powrotem"; rzecz jasna w myśl przysłowia, że "kobieta nie wie czego chce, dopóki nie zobaczy tego u drugiej kobiety". Jako, że zginąć w młodym wieku za żakiet się mi nie uśmiechało, poddałam się walkowerem i wycofałam do bezpiecznego narożnika jakim w moim przekonaniu miała być przymierzalnia. O jakżem się myliła; tam  to dopiero się działo, a było przed 13stą w piątek; to co będzie teraz w weekend? Zapakują sprzedawczynie w strój do hokeja, postawią szpaler ochroniarzy, a ciuchy będą koparką wywozić z przymierzalni? Zaprawde powiadam wam, wyprzedaże to sport mocno ekstremalny; wszak łączy w sobie kobiety i zakupy, a to mieszanka wybuchowa... I wiecie co? Przez małą chwilę rozumiałam, co męski pierwiastek przeżywa z "nami kobietami" między półkami w sklepach...

Kobiety-na-zakupach.jpg


...ale szybko mi przeszło w momencie, gdy czujne oko łowcy wyłowiło "dokładnie to czego szukałam, ale o tym nie wiedziałam i myślałam, że nie szukam, ale gdy zobaczyłam to zrozumiałam jak się myliłam". No przecież jest wyprzedaż prawda? Takiej okazji nie można przegapić, -70% to prawie jak za darmo, Ty brunetko z lewej nie zbliżaj się nawet do mojej bluzki, gdzie jest przymierzalnia, ciekawe gdzie ta blondynka znalazła tą sukienkę, o te spodnie bedą się idealnie zgrywać z bluzką, jeśli nie będą pasować to przytyje/schudne/skróce sobie nogi/przestawie biodra; czy ja coś wspominałam, że wyprzedaże to nie dla mnie? Bzdura jakaś!

:D

I chociaż rodzicielka przebiła mnie w ilości nabytego dobra, to i tak jestem ukontentowana z własnego złożonego setu, w odpowiednim rozmiarze, bez dziur, plam od podkładu; i to za całe, szalone 59 zł...

(NewYorker)

Klik - powiększenie.

set.jpg


*Jesteś jeszcze "przed" tym szaleństwem? Moja rada jest taka; zostaw swoja drugą połówkę w domu, wyłącz telefon, założ ochraniacze na łokcie i daj się ponieść meksykańskiej fali. Aha; jeszcze jedno. Przyda się termos, kanapki, wygodne obuwie i być może śpiwór; zbiorowa ekstaza przy metkach z cenami jest niczym w porównaniu z kolejkami do kas...*

:D :D :D
  • awatar dalia': Dlatego ja nienawidzę zakupów. A jak są wyprzedaże to już wg. :)
  • awatar mozilla: co to za tshirt??? gdzie kupiłaś?
  • awatar NieAnonimowa: @mozilla: NewYorker ;)
Pokaż wszystkie (65) ›