Wpisy użytkownika NieAnonimowa z dnia 21 maja 2014

Liczba wpisów: 2

najlepszekosmetyki
 
Nie, nie. Nie mam zamiaru przedstawiać wam tutaj planu treningowego do biegu na przełaj/na orientację/na drwala/na twardziela/na 40 km. Lubie sobię pogonić, ale co najwyżej 7 km i zdecydowanie nie jest to wtedy szczyt marzeń. A co mnie tak z tymi marzeniami wzięło? Samej ciężko odpowiedzieć - taki czas, takie przemyśladełka. Dawno już odsiałam ziarna od plew; bo już się pogodziłam, że nie będe brunetką o egzotycznej urodzie i pełnej kobiecości figurze ani że z pewnością nie zostanę treserką delfinów w Australii, o ile tam takie są. Łudze się jeszcze co do wygrania 6tki w totka; na to szansa jest zawsze, aczkolwiek pasuje zacząć grać - i co do podróży dookoła świata. Tyle, że tak naprawde to są takie marzenia niczym kożuch na mleku - oczywiste na górze, esencja pod spodem. Wiecie co mi się marzy? Przeczytanie wszystkich książek świata, podrapanie koali za uchem, jedno okrążenie bolidem F1, nocleg u stóp Mount Everestu, kawa z Jeremy Clarksonem, napisanie własnej książki, roczny urlop od wszystkiego, spacer po amazońskiej dżungli... i mogłabym tak wymieniać i wymieniać, bo na wyobraźnię nie narzekam, ale zdecydowanie ta sytuacja uruchamia we mnie również projekcję tych marzeń i robi mi się tak jakoś "smutno", że tak naprawdę mogę tak dużo, a "nie chce" w to uwierzyć i zawsze wynajduję "a bo coś..." ; nic co ludzkie wszak nie jest mi obce. No, ale z racji, że wydanie książki kosztuje majątek, Jeremy ma co robić z odkręcaniem swojej aferki... to ja się zajmę realizacją tego co zdecydowanie w zasięgu ręki...

10354311_639444632804034_691514609_n.jpg


...a jak już zdam swoje wymarzone prawko, to łatwiej będzie mi dogonić całą resztę. Tzn. mam taki plan, ale jak powszechnie wiadomo los naszych planów w swoich planach nie bierze pod uwagę...

:D
Pokaż wszystkie (24) ›