• Wpisów: 3651
  • Średnio co: 16 godzin
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 09:53
  • Licznik odwiedzin: 8 460 177 / 2451 dni
 
najlepszekosmetyki
 
248fb5e5000c281a52daf336.jpg


Jak to w życiu czasem bywa; najlepsze pomysły i rozwiązania spotykają nas z przypadku. Tak było z Aleksandrem Flemingiem i wynalezieniem penicyliny, a także z czipsami ziemniaczanymi, rzepami, czy mikrofalówką. Nie będe tu absolutnie porównywać odkrytych dobroci kremiku za kilka złotych do odkrycia antybiotyku, ale zasada w moim przypadku była ta sama...

Sięgnełam po niego przypadkowo; gdzieś, kiedyś dostałam jego próbkę, która to następnie trafiła do mojej podróżonej kosmetyczki i tak sobie ze mną jeździła, aż trafiła "na swój moment". A były nią mocno spierzchnięte usta i brak czegokolwiek do ratunku. Padło na Alantan; no bo przecież ma panthenol, a ten wiadomo wszystkim - łagodzi idealnie podrażnienia. Z rozmachu wysmarowałam się nim aż po szyję no i szybko się okazało, że żyć bez niego w okresie zimowym nie mogę!

a51b2fc7001f979a52daf39b.jpg


Cena - ok. 10 zł (płaciłam 8,90 zł)
Dostępność - Apteki (musiałam go zamawiać w pobliskiej aptece...)
Pojemność - 50 g
____________________________________________________

*Skład*

Prosty, jasny, czytelny. Panthenol (substancja nawilżająca) połączony z glikolem propylenowym - (nie dość, że nawilżacz to z właściwościami przenikania w warstwę rogową naskórka), do tego cetearyl alcohol (emolient tworzący warstwę zabezpieczającą przed utratą wilgoci), octyldodekanol (kolejny emolient, z pośrednim działaniem nawilżającym), gliceryna, alantoina, PEG-8 (nieokluzyjny, nawilżający) z dodatkiem lekkiego silikonu tworzącego warstwę ochronną przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi.

*Zapach*

Aromat typu "bezzapachowy"; w moim odczuciu takie kosmetyki mają specyficzny dla siebie zapach, który jest wyczuwalny, ale z pewnością nie drażni i nie przeszkadza.

alantan_dermoline2.jpg


*Konsystencja*

Zgodna z opisem producenta - lekka. Wchłania się szybko, nie zostawia tłustej powłoki, dla mnie idealny krem nawet pod makijaż!

*Działanie*

+ nawilża, nawilża, nawilża...
+ koi skórę!
+ regeneruje,
+ poprawia jej napięcie,
+ zmiękcza,
+ poprawia ogólny wygląd
+ nadaje się do twarzy, pod oczy, na całe ciało, na dłonie, na otarcia stóp, spierzchniętych ust, podrażnienia po opalaniu, odparzenia, itd.

*W moim odczuciu...*

Coś absolutnie re-we-la-cyj-ne-go! I tu mogłabym zakończyć recenzję, gdyż to zdanie mówi wszystko, ale tego nie zrobię, bo chciałabym jeszcze troszkę sobię nad nim powzdychać. Pewnie zastanawiacie się; co powoduje, że taki "zwykły" krem jest tak dobry? Jeśli mam odpowiedzieć krótko to napiszę - bo ma w sobie wszystko. A jeśli mogę wam jeszcze troszkę pomarudzić to rozwinę tą myśl. Kremy o prostych składach są przez nas lubiane i często sięgamy po nie jako wariant "SOS" (np. bambino), ale każdy taki który gościł w mojej kosmetyczce, miał jakieś "ale". A to pozostawiał tłustą warstwę, a to skóra świeciła się po nim, a to nie wchłaniał się za dobrze, albo tak naprawde nie robił nic oprócz natłuszczenia skóry.

Ten DZIAŁA. Skąd wiem? Moment rozpoczęcia jego codziennego używania (na noc) zbiegł się w czasie z popsuciem mojej cery (z racji mocnego przesuszenia) przez podkład Bourjois 123. Jak to wyglądało? Klasyczny podskórny wysyp, grudki, nierówności - skóra próbowała się ratować sama, produkując za dużo sebum no i bach!; nic przyjemnego. "Typowe kremy" działały tylko powierzchniowo, a ja potrzebowałam mocnego kopa dla ukojenia rozszalałej skóry! Odstawiłam podkład (Bourjois 123), zaczęłam smarować się Alantanem i po tygodniu wszystko zaczęło wracać do normy, a nawet jestem skłonna napisać, że jest o wiele lepiej niż zazwyczaj podczas mrozów i suchego powietrza w ogrzewanych pomieszczeniach. A gdyby było komuś mało to dodam, że standardowo wracający problem z rogowaceniem okołomieszkowym na ramionach też został zniwelowany. Nie wspominając o ultraszybkiej pomocy po ostatnim szaleństwie w solarium (z wyłączniem opalania twarzy!) - 8 minut po duuuużej przerwie mocno bolało i dzień później wyglądałam jak meksykańska fasola. Alantan w tej sytuacji przebił nawet krem Ziaja D-Panthenol! Skóra ukojona, maksymalnie nawilżona, bez objawów schodzenia naskórka który już powinien pęcherzykować (wiem z doświadczenia) , no a to już jest naprawdę argument nie do przebicia...

Alan-TAK!!!-tan Dermoline .. jestem na TAK!!!

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego