• Wpisów: 3651
  • Średnio co: 20 godzin
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 09:53
  • Licznik odwiedzin: 8 524 989 / 3116 dni
 
najlepszekosmetyki
 
Mam na imię Eliza i jestem wieloraką "holiczką". Szczęście w nieszczęściu, że żadne z uzależnień nie ma destrukcyjnego wpływu na mą osobę czy też moje otoczenie. Leczyć się też z niczego nie muszę... chyba... :P

ksiazk.jpg


Kto mnie zna i miał okazje być w moich czterech kątach, zaglądać do mojej torebki, podróżować ze mną na prawym fotelu mojego jeździdełka, etc; ten wie, że jestem książkożercą, bibliofilem, molem... a książki poutykane w różnych miejscach to absolutna norma, bo przecież nie można wyjść z domu bez chociaż jednego tytułu przy sobie, a gdyby się przypadkiem w ferworze porannej bieganiny o nim zapomniało; to w aucie na taki wypadek warto wozić co najmniej cztery inne. Ta sama zasada ma się do łazienki; dlatego przy wannie znajdziesz u mnie aktualnie celebrowaną nowość...

A skoro mowa o nowościach; grzechem byłoby nie poczynić kilku zdań o najnowszym tytule pióra Katarzyny Bondy, polskiej królowej kryminału... w tym miejscu muszę wam zdradzić, że reaguje już alergicznie na ten marketingowy chwyt. Od momentu szału na Larssona i trylogie Millenium - każdy autor jest królem/królową kryminału, ewentualnie następcą Larssona/Lackberg. Możliwe, że właśnie to skutecznie odciągało mnie od rozpoczęcia romansu z piórem Pani Bondy o której słyszałam/czytałam już od dawna. Dużo z was podrzucało mi ją w kontekście "musisz koniecznie..", a że nie lubie musieć to stawałam okoniem i na półkę lądowały co rusz kolejne szwedzkie/duńskie/norweskie tytułu. Jak to leciało? Cudze chwalicie, swego nie znacie? To właśnie zdanie najlepiej opisuje talent Bondy i swą prostotą jest w jej przypadku niesamowicie celne.

11313805_366621683536854_1376145503_n.jpg


Zmierzając do kasy w Lidlu, niby przypadkiem otarłam się o kącik czytelnika, zerknęłam nieśmiało i co zobaczyłam? No Bonda jak w pysk strzelił. "Pochłaniacz" dokładniej. Pierwszy tom o Saszy Załuskiej. Oko wychwyciło, że to kryminał. Wewnętrzny głos po zapoznaniu się z pierwszymi zdaniami mówił "bierzesz!", to wzięłam, w dwa wieczory pożarłam, przepadłam, zakochałam się i jak na szpilkach czekałam na drugą część. Konkretniej to na "Okularnika". Ślepe szczęście sprawiło, że czekałam jakieś 3 tygodnie. Termin premiery wybił, zamówienie ze strony wydawcy dotarło ekspresem, tzn kurierem, nie pendolino, 842 nowiutkie pachnące farbą drukarską strony były moje, moje, tylko moje...

safe_image.jpg


Jak domyślacie się - jestem już "po" lekturze. Co mam do powiedzenia? Pani Bondo; tak się nie robi! To nieludzkie, to chwyt poniżej pasa. Czy Pani zdaje sobie sprawę z tego co robi swoim czytelnikom? To gra na uczuciach, Ja się nie zgadzam, obrażam śmiertelnie...

... no dobra; TAK się właśnie robi. Tak się pisze, tak się prowadzi czytelnika przez zawiłości fabuły, tak się kreuje wydarzenia, tak właśnie naciąga się tą niewidzialną strunę w czytelniku; myślisz, że już nie wytrzymasz i MUSISZ dowiedzieć się prawdy, a tu bach, wyskakuje coś/ktoś czego nie spodziewałbyś się te kilka stron wcześniej. Tak
się też kończy; tzn. nie kończy. W najgorętszym momencie, najbardziej wyczekiwanym... zostawia się czytelnika z jego domysłami, przemyśleniami... aż do kolejnego tomu. W przypadku Bondy z góry wiadomo, że historia Saszy zaplanowana jest na 4 części. No, ale żeby zostawiać czytelnika W TAKIM momencie... Osz Ty Bondo!

c55b3349e433f9b8d9d3d6ea07aa7717.jpg


Nie mogę streścić wam historii, nie chcę przybliżać postaci głównej bohaterki, nie mnie roztrząsać postawy opisywanych postaci, czy sens zdarzeń które miały miejsce. Napiszę wam jednak coś innego - gdyby ktoś podrzucił mi "Okularnika" bez okładki, upierałabym się do żywego, że jest to książka autorstwa mężczyzny. Dlaczego o tym pisze? Jeśli czytasz coś więcej niż codziennego pudelka, czy ogłoszenia na przystanku autobusowym - wiesz, że płeć ma spory wpływ na sposób pisania, język, tematykę, dobór wyrazów. Uwielbiana przez tłumy Lackberg - mnie kompletnie nie podeszła. Natomiast uwielbiam np. Larssona. Za TEN specyficzny sposób pisania. Mocny, odważny, dobitny. Dużo tego odnalazłam w "Okularniku". Sposób przedstawienia głównej bohaterki w różnorakich sytuacjach, jej ciemne strony, złożoność, nietuzinkowość... co wam się tu będę zachwycać...

Brać i czytać! Tylko zacząć od "Pochłaniacza" - bo główna bohaterka zasługuje na to, żeby zapoznawać się z nią jak Pani autorka przykazała. Od początku... ;)

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego