• Wpisów: 3651
  • Średnio co: 16 godzin
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 09:53
  • Licznik odwiedzin: 8 474 764 / 2570 dni
 
najlepszekosmetyki
 
Pamiętacie jeszcze blogowe pospolite ruszenie zwane "bumem na Chodakowską"? Pamiętacie te pierwsze treningi gdy poderwane z kanapy dzielnie podążałyśmy za nią - taką prężną i jędrną na ekranie telewizora; pot lał się nam z czoła i nie tylko, a mięśnie budziły się do życia? Aktualnie nikogo nie dziwi życie w rytm kultu "be fit" ale wtedy to na prawdę było COŚ. Te odbębnione 30 minutowe treningi wydawały się tak trudne, tak mordercze i tak wyczerpujące, że gdy wracam myślami do tego czasu - mam z siebie serdeczny ubaw. No coż; wszak z nabieraniem doświadczenia, nabieramy również wiedzy i rozumu, czyż nie? Dziś już wiem jak powinnam zacząć swoją przygodę z aktywnością, ale z drugiej strony - nie mogę żałować, że podjęłam ją w taki czy inny sposób, bo sam fakt powstania z fotela/kanapy/podłogi czegokolwiek gdzie spędzałam większość; no dobra - cały swój wolny czas - zasługuje na pochwałę. Druga pochwała należy się za to, że ta aktywność już ze mną została. Ewoluowała dość mocno, zahaczała o wszystkie aktualnie modne trendy; tylko po to aby po przerobieniu masy możliwości powrócić do korzeni i w końcu dać namacalne efekty...


abs.jpg


Zabrzmi to małostkowo, ale konia z rzędem tej z was która choć raz; natykając się gdzieś na fit-inspiracje które dosłownie zalewają internet - nie pomyślała; hmm, jakby to było mieć sześciopak? Czy coś w ten deseń. Tak; chciałam zobaczyć u siebie to bożyszcze wszystkich fit-maniaków, licznik wykonanych brzuszków, ten kwiat paproci; no wiecie - wszyscy o nim słyszeli, nikt nie widział. Tyle, że z każdym kolejnym przeczytanym mądrym artykułem; mentalnie oddalałam się od tego, no bo przecież sześciopak robi się w kuchni nie na siłowni, trzeba się maksymalnie odtłuścić, u kobiet naturalnie nie występuje, bez sztucznego wspomagania się nie obejdzie, więc najlepiej będzie jak go sobie narysuje w photoshopie, ewentualnie użyję sprytnego urządzenia do wyczarowania go w kilka sekund, zobaczę, zapomnę i po problemie...

d617148babf7cf8b6220ccf7570aa9e3.jpg


Aż tu dnia pewnego podczas treningu kompletnie nie nastawionego na uzyskanie kaloryfera; ujrzałam GO jak wyłania się nieśmiało i bardzo niepewnie; jakby do końca nie wiedział czy na niego zasługuję. No i się szybko okazało; bo w przeciągu dwóch miesięcy - że można go zobaczyć, można go mieć... ba, można go mieć nie tylko na chwilę. Ale do tego potrzebne jest przełamanie wszelkich stereotypów dotyczących treningu, złamanie kilku zasad, parę małych wyrzeczeń i... gotowe. No dobra, nie jest tak łatwo i nie od razu Rzym zbudowano, ale jeśli jak ja; po prostu lubisz trenować, daje Ci to kopa, efekty treningu traktujesz jako "skutek uboczny", nie nastawiasz się na cel, ale na drodze ku niemu - uwierz, że efekty mogą być lepsze, a co za tym idzie - motywacja większa...

To tak słowem wstępu do notek które chce wam systematycznie podrzucać. Siłownia okiem średniozaawansowanego amatora sztangi i przeciwnika bieżni, zainteresowane?

:D

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego